poznac. Mimo ¿e Lars był zawsze do jej dyspozycji, Marla nie

Rose wskazała na żółtą suknię rozłożoną na łóżku.
- Dziękuję...
choć sama nie była pewna, czy rzeczywiście tego chce. Po drugie, wcale się z nią nie drażnił,
gołe nogi. Wypuściła psa do niewielkiego ogrodu, który przylegał do domu.
- Tak myślisz?
- Ja jestem jej opiekunem. A pani będzie nam towarzyszyć. Na bosaka i przewieszona
mieszkać w Londynie. Zbyt wielu ludzi jej tu nie chciało. Przyjęcie nazwiska wpływowego
- Co mianowicie? - zapytał ostro, rozzłoszczony, że przyłapała go na rozmyślaniach.
- Obłożymy dom hipoteką i sprzedamy letnią rezydencję. Musimy pozbyć się rollsa, w razie potrzeby ruszymy twoją biżuterię i wystawimy na aukcję kilka obrazów z naszej kolekcji. Nie mamy innego wyjścia.
- Panna Gallant mieszka w moim domu od ponad trzech tygodni.
- Wtedy znałem tylko twoje usta, twarz, kształty. Teraz poznałem kobietę.
- Wiem - odrzekła cicho, chociaż poczuła się podle. - Przeszłość jest nie do odzyskania, wspólna przyszłość nie istnieje. Ale nie chciałabym, żeby tak się skończyło nasze spotkanie. Przytul mnie. Ty przecież też tego chcesz.
ROZDZIAŁ CZTERDZIESTY PIĄTY
robota Allied, stary Model 3-S. Trochę pogięty, nadal jed-

niczego owijał w bawełne, Nick. Firma ma kłopoty. Powa¿ne

- Panno Gallant, proszę zaczekać!
Terier popędził do toaletki, wskoczył na krzesło, ściągnął na podłogę plecioną
diabelskiemu nasieniu, Balfour zapomniał o całym świecie.

dołączyć do świty Rose.

- Sadzimy, ¿e ktos spowodował wypadek, stajac na
iskrami, z przerazliwym zgrzytem trze o barierke po drugiej
naszywana perłami biała suknia - prawdopodobnie suknia

- Och... - Oczy Danny’ego zabłysły z przejęcia. - Ja też będę mógł obejrzeć?

Noc była gorąca; podniecona Shelby miała wrażenie, że powietrze jest naelektryzowane. Opuściła dach swojego
kaciki ust jej tesciowej opadły w wyrazie dezaprobaty.
- Nadal to robisz.